Afera lubinska i watek skladowiska odpadów w Rudnej

 Wedlug X.com

W jaki sposób Ozdoba się odwinął?   W tym momencie pojawia się wątek „afery lubińskiej”, której kulisy zdecydowałem się opisać w ostatnim czasie (odsyłam do materiałów i ). Przypomnę, że chodzi o operację ABW, polegającą na inwigilacji prowadzonej na Dolnym Śląsku wobec polityków (między innymi wobec środowiska ) oraz powiązanych firm z branży odpadowej. Jednym z podmiotów będących w zainteresowaniu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego była firma odpadowa , składująca odpady na wysypisku w miejscowości Rudna Wielka niedaleko Lubina.   W 2022 roku Jacek Ozdoba zapowiedział cykl kontroli na składowiskach odpadów w całym kraju. Miały zostać przeprowadzone przez inspektorów WIOŚ we współpracy z inspektorami GIOŚ. W tym momencie warto doprecyzować relację pomiędzy GIOŚ a WIOŚ, ponieważ nie jest ona oczywista. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) to jednostka administracji rządowej, która podlega ministrowi. Z kolei Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) podlega wojewodzie. Nie ma więc bezpośredniego przełożenia pomiędzy tymi dwiema instytucjami (zarówno wojewoda, jak i minister odpowiadają przed premierem), ich kompetencje niekiedy się powielają, a ponadto istnieją teżbardziej skomplikowane zależności − przykładowo, kontrola GIOŚ może w pewnym sensie zablokować kontrolę WIOŚ za dany okres. Cykl kontroli zapowiedziany przez Jacka Ozdobę miał kilka celów. Po pierwsze, było to zagranie populistyczne, zaplanowane pod wybory parlamentarne w 2023 roku, przykrywające różne afery poprzez pokazanie, żeodpowiednie instytucje „coś robią”. Po drugie, GIOŚ mógł w ten sposób skontrolować pracę inspektorów wojewódzkich. Po trzecie – wspomniana już zemsta na „Morawieckistach” za odwołanie Miszczaka.   Podczas jednej z tur wspomnianego cyklu kontroli,kontrolerzy weszli na teren należącego do Chemeko składowiska w Rudnej, co miało uderzyć w ówczesnego Szefa Kancelarii Premiera , którego powiązania z Chemeko stanowiło tajemnicę Poliszynela. Już kilka miesięcy wcześniej Dworczyk – we współpracy z Robertem Raczyńskim, bowiem na Dolnym Śląsku rządziła wówczas koalicja + – miał blokować kontrolę składowiska w Rudnej, o czym informowali ówcześni radni sejmiku wojewódzkiego i Dariusz Stasiak.   Czynnościom przewodziła Marta Nowak-Turzańska z lubuskiego WIOŚ, a z ramienia GIOŚ kontrolę nadzorowała Justyna Adamirowicz (Dyrektor Departamentu Inspekcji GIOŚ, kolejna protegowana Magdy Gosk, która w przeszłościbyła też Kierownikiem Działu Inspekcji delegatury WIOŚ w Gorzowie Wielkopolskim, a więc także przełożoną Nowak-Turzańskiej).   W toku kontroli stwierdzono szereg naruszeń, na podstawie których Chemeko powinno zostać obciążone karamipieniężnymi, a nawet GIOŚ mógł wydać zarządzenie o wstrzymaniu działalności spółki. Tak się jednak nie stało. Co więcej, na polecenie Justyny Adamirowicz zabezpieczono miesięczny zapis funkcjonowania składowiska w Rudnej. Nagrania zostały zgrane na dysk twardy, który przetransportowano do siedziby GIOŚ. Adamirowicz osobiście nadzorowała kontrolę, nadając jej najwyższy ciężar i utajniając jej wyniki przed innymi pracownikami GIOŚ.   Co wydarzyło się po kilku tygodniach? Zarówno dysk, jak i stacja dokująca uległy SPALENIU. W ekspresowym tempie pojawiła się informacja, że nośnik został uszkodzony w sposób, który uniemożliwia odzyskanie JAKICHKOLWIEK danych. GIOŚ odkupił dysk i zwrócił go protokolarnie do Chemeko. Sprawa ZAMKNIĘTA.

Komentarze

Popularne posty